Warstwy miłości
W Warstwach miłości fotografowałam dzieci i dorosłych z zespołem Downa oraz ich bliskich. Nie interesowała mnie jednak sama niepełnosprawność. Chciałam opowiedzieć o relacjach — o bliskości, trosce i więzi, która często ujawnia się w najprostszych gestach. Obserwowałam spojrzenia, dotyk, przytulenia i chwile, które łatwo przeoczyć. Nie szukałam wyjątkowych sytuacji. Ważniejsze było dla mnie to, co wydarzało się pomiędzy ludźmi naturalnie i bez potrzeby pozowania do zdjęcia. Zależało mi, żeby osoby, które fotografowałam, nie były definiowane przez dodatkowy chromosom. Chciałam pokazać je poprzez emocje i relacje z innymi. Warstwy miłości stały się więc opowieścią przede wszystkim o byciu razem — o potrzebie bliskości, która nie wymaga żadnych dodatkowych definicji.